Prezentowany wpis stanowi kolejną część publicystycznego cyklu informacyjnego, mającego na celu obronę praw pracowniczych oraz ujawnienie patologii w strukturach firmy Projekt Parking, wykonującej zadania na rzecz Miasta Gdańsk. Publikacja realizuje ważny interes społeczny i mieści się w granicach wolności prasy oraz publicystyki. Podtrzymuję gotowość do konfrontacji prawnej z kierowniczką Iwoną Zalewą, jeśli ta zdecyduje się wejść na drogę sądową. Każda próba prawniczej cenzury poskutkuje natychmiastowym ujawnieniem kolejnych dokumentów i relacji świadków.
Głównym zarzutem wobec kierowniczki Iwony Zalewy jest całkowity i intencjonalny brak nadzoru nad podległą jej koordynatorką Krystyną Pankau. Mimo wielokrotnych zgłoszeń dotyczących agresji i mobbingu, kierowniczka przyjęła taktykę ignorowania sygnałów od cierpiącego zespołu. Standardową reakcją na dramatyczne apele pracowników były aroganckie stwierdzenia, że jeśli komuś nie odpowiadają panujące w firmie zasady, może w każdej chwili złożyć wypowiedzenie i odejść. Taka postawa to rażące niedopełnienie obowiązków menedżerskich i jawne przyzwolenie na niszczenie podwładnych.
Wizerunek Iwony Zalewy jako profesjonalnego menedżera całkowicie upada w zderzeniu z jej działaniami odwetowymi. Gdy w zespole pojawił się zaangażowany pracownik dążący do poprawy warunków bytowych i ochrony godności ludzkiej, kierowniczka uruchomiła aparat represji. Podjęła próbę usunięcia tej osoby z firmy poprzez wręczenie oficjalnej nagany, która miała posłużyć za pretekst do zwolnienia i zastraszenia reszty załogi. Działanie to zakończyło się jednak wizerunkową klęską kierowniczki, która nie potrafiła podać żadnych merytorycznych ani prawnych argumentów, by tę karę utrzymać. Nagana okazała się bezprawnym wymysłem i została anulowana przy pierwszej formalnej weryfikacji.
Szczytem chaosu i paniki w wykonaniu Iwony Zalewy okazał się dzień, w którym do firmy wkroczyła Państwowa Inspekcja Pracy, zawiadomiona przez zdeterminowanego pracownika walczącego o elementarne prawa zespołu. Zamiast poddać się procedurom kontrolnym, kierowniczka rozpoczęła nerwowe, masowe dzwonienie do wszystkich pracowników w celu wywarcia na nich natychmiastowej presji i wpłynięcia na treść składanych zeznań. Ten desperacki krok dobitnie pokazuje, jak ogromny strach przed prawdą panuje w strukturach Projekt Parking i jak daleko potrafi posunąć się kadra kierownicza, by chronić toksyczny układ.

